wtorek, 06 stycznia 2009
coś tam skrobnę...

Szukam sobie ciepłego miejsca. W domu zimno. Mogłabym odkręcić kaloryfer (co w totalnej desperacji i z bólem serca robię), ale wolę nie, bo w powietrzu zaczyna się rozchodzić charakterystyczny, duszący zapach. Tego nie lubię, więc szukam innych źródeł ciepła: gorącej herbaty, swetra, innego ciała...

McEwan Przeczytałam "Przetrzymać tę miłość" Iana McEwana i mam mieszane uczucia. Podobała mi się ta książka, ale jednocześnie drażniła. Nie znam innych powieści tego autora, więc nie wiem, czy to rys charakterystyczny jego twórczości, czy tylko przypadek. Ciekawa jestem innych książek McEwana, więc rozdrażnienie nie było znaczące i nie wpływa negatywnie na moją opinię. 

McEwan jest drobiazgowy. Dużo pisze o emocjach. Czasami niemal naukowo, beznamiętnie, innym razem bardzo ładnie, ciepło.

Duży plus dla autora za styl. Lubię takie opisywanie świata i związków międzyludzkich.

4/6

Ian McEwan, Przetrzymać tę miłość, Świat Książki 2006 

 

14:32, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 05 stycznia 2009
po zmierzchu

Jedna noc u Murakamiego. Jeden wieczór u mnie. Z książką "Po zmierzchu".

Kilka osób. Jakaś historia. Sennie. Ciemno. Można wpaść i wpada się w tę opowieść. I czyta.

Murakami napisał lepsze książki, co nie znaczy, że ta jest kiepska. Nieporównywalna jednak z "Norwegian Wood" czy "Kafką nad morzem".

Skromny ten wpis, ale czasami chce się poprzestać na kilku słowach...

 

murakami

 4/6

09:22, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
środa, 31 grudnia 2008
martha f.

nicolle rosen Generalnie dobra książka. To zbeletryzowana biografia żony Zygmunta Freuda -  pieszczotliwie nazywanego Sigim. Biografia kobiety żyjącej w cieniu swego sławnego  męża. Żyjącej nie tylko z nim, ale i dla niego. Kobiety, która zrezygnowała z siebie, by  nieustannie usługiwać (uszczęśliwiać?) mężowi.

 Po jego śmierci przychodzi czas na refleksję i na szczerość. Martha jest kobietą  rozgoryczoną. Złości się na męża, ale przede wszystkim na siebie. Na swą uległość,  całkowite poddanie się woli męża, jego kaprysom i zachciankom. 

 To spowiedź kobiety, której wydawało się, że jest szczęśliwa...

 Nicolle Rosen, Martha F., Świat Książki 2006

 4/6 

 

 

15:29, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 grudnia 2008
Grudniowe nabytki :-)

Tylko "Gra anioła" została zakupiona w normalnej cenie, reszta taniutka. Żal było nie skorzystać :-)

"Koniec niewinności" to drobiazg pod choinkę od foxiny, której jeszcze raz dziękuję :) 

stosik 

12:49, kultur-alnie , Czytelnia
Link Komentarze (1) »
piątek, 19 grudnia 2008
opowieść podręcznej

Jewgienij Zamiatin "My", George Orwell "Rok 1984", Aldous Huxley "Nowy, wspaniały świat" - te książki przychodziły mi na myśl, gdy czytałam "Opowieść Podręcznej" Margaret Atwood. To pierwsza powieść Atwood, którą przeczytałam i jestem pod dużym wrażeniem. Nie rozczarowałam się nawet minimalnie. Świat zbudowany w książce pochłonął mnie całkowicie, choć nie chciałabym go doświadczyć na własnej skórze.

Jako Podręczna ma na imię Freda - imię to pochodzi od mężczyzny, u którego mieszka. Ma trzydzieści trzy lata. Jest inteligentna, atrakcyjna...Była szczęśliwa. Była kobietą spełnioną. Kochała. Teraz jest Podręczną i istnieje ze względu na swą przydatność biologiczną. To i tak nie najgorsza rola, bo mogłaby być Gospożoną albo Martą.

Najgorsze wydaje się to, że bohaterka ma świadomość tego, jak żyła wcześniej, przed nastaniem terroru. Przywołuje z pamięci chwile spędzone z mężem i z dzieckiem, o których teraz nie wie nic. Przy życiu trzyma ją właśnie wiara w to, że znowu będą we trójkę.

To świat okrutny, choć wmawiają ci, że jest lepiej niż kiedyś. To świat, w którym rządzi cenzura; gdzie małżeństwa są kojarzone, a "przestępców" wiesza się na Murze.atwood To rzeczywistość, w której przejawem wolności jest potajemna gra w scrabble czy czytanie kobiecego pisma. Przyjażń, miłość, serdeczność to pojęcia wymarłe.

Są momenty, które śmieszą, choć jednocześnie przerażają. Jak opisy aktu seksualnego czy porodu.

Do bycia Podręczną trzeba się przygotować. Pozbyć nawyków z poprzedniego życia. Służy temu Centrum, w którym Ciotki poddają praniu mózgu młode i płodne dziewczyny, wmawiając im:

Zwyczajne (...) to to, do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Teraz może się wam to nie wydawać zwyczajne, ale po jakimś czasie się wyda. To się stanie zwyczajne.

Dla bohaterki nie staje się zwyczajne...

Doskonała lektura!

6/6

Margaret Atwood, Opowieść Podręcznej, Znak 2005

15:26, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 grudnia 2008
kobieta z wydm

Mężczyzna wyrusza na wyprawę badawczą na wydmy. Nikomu nie mówi dokąd. Tam szuka noclegu, a mieszkańcy maleńkiej wioski proponują mu posłanie u pewnej kobiety, zwanej Babcią. Niczego nieświadomy mężczyzna wpada w pułapkę...

Wszystko, co dzieje się później jest nierealne. Czytałam i nie wierzyłam, że są ludzie, którzy świadomie godzą się na wykonywanie syzyfowej pracy, a praca ta może stać się sensem ich życia. Mężczyzna też w to nie wierzy i cały jego pobyt w domu kobiety jest myślą o ucieczce. Przesypuje piasek, bo to utrzymuje go przy życiu. Męczy się w upale. Piasek obciera skórę. Nie wiedziałam, że piasek ma taką siłę niszczenia, że życie na wydmach może być tak niebezpieczne. 

Kobieta i mężczyzna stają się kochankami, przyjaciółmi, współpracownikami - trudno się nimi nie stać, gdy spędza się ze sobą całe dni i noce.

Czytałam i nie wierzyłam, a potem pomyślałam, że my też, na codzień, wykonujemy tyle bezsensownych czynności...kobo abe

Dobra książka, naprawdę dobra. Czyta się świetnie, płynie się od strony do strony. Mimo tych zalet arcydziełem literatury światowej bym jej nie nazwała, a tak właśnie się o "Kobiecie z wydm" pisze...

Życie ludzkie nie powinno być rozerwaną na części księgą, lecz solidnie oprawionym tomem.

4/6

Abe Kōbō, Kobieta z wydm, Znak 2007

 

 

 

 

 

 

 

15:45, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 16 grudnia 2008
pocałunek fauna

Gorzkie, ale widocznie Iwona Banach tak ma. Jej poprzednia powieść - "Chwast" - też mówi o rzecziwona banachach trudnych, smutnych, które ciężko ubrać w słowa. Powieść "Chwast" przeczytałam, ale po świetnych recenzjach, spodziewałam się czegoś więcej. "Pocałunek Fauna" zrobił na mnie duże wrażenie.

To opowieść snuta w trzech planach czasowych: 1. czas tragedii, która naznaczyła cierpieniem życie grupy przyjaciół, 2. czas krótko po tragedii, w którym autorka pokazuje skutki tego zdarzenia dla głównej bohaterki, 3. czas teraźniejszy, czyli dwadzieścia lat później. Czasy te przeplatają się, ale opowieść jest spójna.

Przeszłość zawisła nad życiem Wandy i nie daje spokoju. Niszczy. Trzeba uciekać w świat wyobraźni - krainy, w której podobni Bogu, możemy stwarzać. Stwarzać wszystko od kamienia po słowa, od uczucia po światy. Tylko tam bezkarnie, nie bacząc na prawa fizyki, budujemy domki z kart, zamki na lodzie i ogrody uczuć.

Ale ten wyobrażony świat nie daje spodziewanego ukojenia. A po dwudziestu latach wszystko wygląda inaczej...  

5/6                   

14:12, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 15 grudnia 2008
veronica

mary gaitskill Brud i brzydota świata mody. Narkotyki, alkohol, seks, samotność, brak zrozumienia, wszechobecna zazdrość. Właściwie powinnam zacząć od seksu, który w tym świecie jest sposobem na zaistnienie, na osiągnięcie sukcesu. Świat, którym można się zachłysnąć, choć to nieprawdopodobne. Najważniejsze, by zachować dystans, by się nie pogrążyć. Szczęście, gdy uda się spotkać jakąś przyjazną duszę wśród tego nadętego towarzystwa.

Alison, była modelka, opowiada historię swego życia. Drażniła mnie jej naiwność i przyzwolenie na rzeczy, na które nie miała ochoty. Drażniły jej wywody, kierowane do siostry, która modelką nie została:

Życie, seks i okrucieństwo. Ale tego nas nie uczą w szkole. Nie jest nią tych kilka wersów, które napiszesz w notesie.

Pewnego dnia Alison spotkała Veronicę - kobietę złośliwą, cyniczną, chorą - i to spotkanie ją odmieniło. Przestała mnie drażnić. Doceniłam spostrzegawczość. W drugiej części książki Alison stała się istotą myślącą. Przestała chichotać na widok błyskotek. Nauczyła się mówić NIE.

"Veronica" to studium kobiecej psychiki, skażonej w młodym wieku blichtrem "wielkiego" świata. Kobiety, która w to bagno wpada, ale cały czas utrzymuje się na powierzchni.

Dobrze się czyta, ale nie zachwyca.

3.5/6

15:30, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 grudnia 2008
trzynasta opowieść

diane setterfield Bohaterka, wychowana w antykwariacie, zanurzona w świecie książek, od czasu do czasu pisze biografie zmarłych osób. Nie czyta literatury współczesnej, nie zajmuje się biografiami żyjących pisarzy. Do czasu...

Uwielbiam takie książki. Nie bez powodu przywołuje się w "Trzynastej opowieści" wielkie XIX-wieczne powieści: "Dziwne losy Jane Eyre", "Wichrowe wzgórza"...Książka Diane Setterfield skrojona została z elementów tej prozy. Mamy dziwny, mroczny dom, stojący na odludziu. Mamy zakazany związek i będące jego owocem dzieci (choć tego nie mówi się wprost). Mamy mgłę, wrzosowiska, ślady obecności duchów. Mamy wreszcie szalone i nieszczęśliwe kobiety. Cudnie!

Czytałam z zapartym tchem. Opowieść toczy się niespiesznie, nie ma nagłych zwrotów akcji (co zaprzeczyłoby romantycznej konwencji), ale czytelnika ciekawi każda następna strona. Gdy myślałam, że wszystko już wiem, przeżyłam szok...

Świetnie skrojona powieść, utkana z pięknych słów. Kilka słów na zakończenie zapiszę...

...antykwariat jest prawdziwym sercem wszystkiego. To azyl dla książek, bezpieczna przystań tych wszystkich tomów, które ongiś z taką miłością napisano, a których teraz najwyraźniej nikt już nie chce. I miejsce do czytania.

Milczenie nie jest naturalnym środowiskiem dla ludzkich historii. One potrzebują słów. Bez nich blakną, chorują i umierają. A potem straszą po nocach.  

6/6

10:15, kultur-alnie , Czytelnia
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 08 grudnia 2008
Ostatni Carroll
jonathan carroll

Zabrakło mi Carrolla w Carrollu. Czytałam bez problemu, ale również bez entuzjazmu. A zdarzało mi się czytać Carrolla z wypiekami na twarzy. Nie jest to "rozedrgany świat" i "przyprawiająca o zawrót głowy przygoda", jak sugeruje wydawca. Niestety, bo Carrolla bardzo lubię. Mam swoje ulubione książki ("Kraina chichów", "Kości księżyca", "Głos naszego cienia" czy "Muzeum psów") i mam takie, które zupełnie mi się nie podobały ("Czarny koktajl...", "Cylinder Heilderberga" czy "Oko dnia"). "Zakochany duch" uplasował się gdzieś pośrodku. Przeciętniak i tyle.

Wszystkie elementy, charakterystyczne dla Carrolla - psy, anioły, magiczne zdarzenia - oczywiście występują:)

3/6 

19:49, kultur-alnie , Czytelnia
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2